Tajemnice cygańskich grobów

Spotkałam wczoraj moich romskich przyjaciół. Przypomnieli mi, że dwa lata temu napisałam reportaż o cygańskich grobach. Faktycznie… Dzisiaj odnalazłam tekst. Ale będę musiała go poszerzyć. Wczoraj udało mi się poznać bowiem, kolejne romskie tajemnice…;)

Na szczecińskim cmentarzu centralnym stoi kilkadziesiąt cygańskich grobów. Najwięcej mogił znajduje się po lewej stronie, tuż przy głównym wejściu na nekropolię.
Telewizor obok trumny?
Nagrobki już z daleka rzucają się w oczy. Wyglądem przypominają miniaturowe pałace. Od razu widać, że wykonane są z drogich materiałów. Niemal wszystkie charakteryzują się tym, że przy stoją przy nich ławki, a całość otoczona jest ozdobnym płotkiem. Na kamiennych płytach oprócz imion i nazwisk zmarłych widnieją także podobizny pochowanych, często duże. Na grobie Władysława Dąbrowskiego wyryta jest postać roześmianego Cygana z akordeonem na ramionach. – Znałam go jako dziecko. On nie rozstawał się z tym instrumentem. Kiedy zaczynał grać, dzieciaki z całego podwórka siadały obok niego i z rozdziawionymi buziami słuchały koncertu – wspomina przechodząca obok mogiły kobieta. – Nie wiem czy to prawda, ale podobno Cyganie do grobu wkładają ulubione rzeczy nieboszczyka. Jeśli tak, to ten muzykant na pewno obok siebie ma swój instrument. O tym, że w cygańskich grobowcach oprócz trumien znajdują się różne niesamowite rzeczy, źródła rozpisują się od dawna. My dotarliśmy do rodzinnych fotografii jednej z romskich rodzin. Mieszkańcy małego nadmorskiego miasteczka pokazali nam, jak wygląda wewnątrz ich rodzinny grobowiec na południu Polski. W wymurowanej krypcie obok trumny ustawiono ozdobny stolik, olejową lampę, figurkę młodej tancerki i cygańską suknię. Romowie, których obowiązkiem jest strzec rodzinnych sekretów, nie chcieli powiedzieć, gdzie znajduje się tajemniczy grób. Zdradzili jedynie, że pochowana jest tam żona ważnego w lokalnej hierarchii Roma. Zaskakująco wyglądają również zdjęcia cygańskich grobowców anonimowo zamieszczone w Internecie. Wnętrza niektórych wyglądają jak prawdziwe pokoje. W jednej z krypt oprócz bogato rzeźbionych mebli na ścianie wisi nawet plazmowy telewizor. Szczecińscy Romowie przekonują, że w ich rodzinie taki zwyczaj nie jest praktykowany. – Zdarzały się przypadki profanacji romskich grobów, dlatego my nie hołdujemy tej tradycji – tłumaczy nam Roman Kopacz ze Szczecina.
Trzystu Romów na pogrzebie
Romowie przekonują, że obecnie w ich grobowcach nie ma ani kosztowności, ani owianych legendą ogromnych pokładów złota. Zgodnie podkreślają, że najdroższą rzeczą jest dla nich pamięć i szacunek dla zmarłych. Dlatego w żałobnych uroczystościach często bierze udział nawet kilkaset osób. Mieszkańcy Kamienia pamiętają pogrzeb, na który zjechało około trzystu Romów z całego świata.
- Nawet mnie jako sąsiadce Cyganie nie dali się zbliżyć do zmarłego. Domyślam się, że trumna skrywała jakieś tajemnice. Jakie? Wątpię, czy kiedykolwiek je poznam – zastanawia się Danuta Stankiewicz. Tytus Łakatosz, syn Józefa — prezydenta szczecińskich Romów – przekonuje, że w jego rodzinie tajemne rytuały nie istnieją. Jednak pogrzeb swojej matki mężczyzna wspomina jako wielkie, rodzinne wydarzenie. – Do trumny ubraliśmy mamę w cygańską suknię i ozdobną chustę. Nasza tradycja nakazuje, aby zmarły wcześniej sam określił, jak chce być ubrany. Uszanowanie jego woli to nasz święty obowiązek. Szczecińscy Romowie z sentymentem wspominają także inny słynny pogrzeb. Trumnę Pepiego Kopacza, członka królewskiej rodziny Lowarów, z kaplicy wyniesiono po czerwonym
dywanie, a na miejsce spoczynku zawiózł ją powóz zaprzężony w białe konie.
- Wszystkie romskie uroczystości są bardzo widowiskowe. Pogrzeby, mimo że kojarzą się ze smutkiem, mają charakterystyczną dla tej kultury otoczkę – uważa Ryszard Spicker ze Stowarzyszenia Mniejszości Narodowej Roma „Jankeści’ w Polsce.
Cmentarne toasty
Dlatego nikogo nie powinien zdziwić widok, na jaki 1 listopada można się natknąć przy niektórych romskich mogiłach. – W naszej rodzinie najpierw do grobu podchodzą mężczyźni, wznoszą specjalny toast i piją po kieliszku wódki. Dopiero później dołączają kobiety i dzieci. Biesiada przy grobie to znak naszej łączności ze zmarłym – tłumaczy pani Jadwiga ze Szczecina. Biesiadny charakter mają też tradycyjne stypy. W języku Romów organizowane po pogrzebie przyjęcie nazwane jest pomaną. Bywa, że swoją wystawnością pomany przypominają nawet wesela. Pierwszą pomanę organizuje się przed pogrzebem. Wówczas to niektórzy mężczyźni na znak żałoby nie golą się. Kolejna, mała pomana, odbywa się tuż po pogrzebie. Helena Kopacz pamięta także, że kiedy umarł jej ojciec, cały tabor czuwał przy zmarłym, a ciało przez trzy dni spoczywało w świetle ognisk. – Obok wozów na polanie stał wielki stół. Rodzina która zjechała się z najdalszych zakątków, zasiadała do wieczerzy. Teraz taborów nie ma, ale my, tak jak przed wiekami nasi przodkowie, żałobę i wspomnienie zmarłych obchodzimy niemal identycznie. Z całą rodziną u boku – wspomina Cyganka


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>